Szybko zmieniliśmy oponę i zapakowaliśmy się do mercedesa. Miałem wrażenie, że kolejni nieproszeni goście, którzy chcą odstrzelić mój łeb czyhają za drzewem, krzakiem, a nawet kubłem na śmieci.
-Jarek, czy Ty chciałeś wypić krew? Pociągała Cię?
-Tak tato.
Wypowiedzenie tych słów zabolało mnie, poczułem obrzydzenie sam do siebie. Jak można wypić ludzką krew? To jest nie do akceptacji. Kiedyś cały ród odżywiał się tak jak instynkt podpowiadał, ale to plama na honorze naszej społeczności! W oczach ludzi jesteśmy istotami bez duszy i sumienia, diablimi pomiotami, które chcą nasycić swoje pragnienie. Jednak wiek temu było nas na świecie niewielu, to sprawiało, że nasze zbrodnie w porównaniu do ludzkich były niczym. Nie my wywołaliśmy setki wojen, nie mordowaliśmy się bez opamiętania. Bomba atomowa, gazy bojowe, broń biologiczna i chemiczna, to dzieła ludzkich naukowców. W czasie, gdy oni byli zajęci wynajdywaniem coraz to nowych rodzajów broni nam udało się przeszczepić serce człowiekowi. Spowolnić rozwój AIDS. To nasze działania na skale globalną pozwoliły na masowe szczepienia, wskaźnik zgonów dzieci spadł łeb na szyję! Nasz pobratymiec Fleming odkrył penicylinę. Poważnie się zastanawiam czy młodych wampirów nie powinno się straszyć właśnie ludźmi.
-Nie zrobiłeś jednak tego, to bardzo niebywałe. Jestem wampirem już bardzo długi czas, nawet moja samokontrola w naszej społeczności jest zaskakująco dobra.
Jednak po tym, co dzisiaj się stało mogę powiedzieć, że w rzeczywistości można ją o kant dupy rozbić.
-Zauważyłeś jednak, że chciałeś wypić ich krew dopiero, gdy wydostała się z ciała? Przecież skóra nie jest tak ogromną barierą.
-Dobrze synku kombinujesz. Uważam jednak, że takie właściwości nafaszerowanej krwi nie są przypadkowe.
Pochwała taty zadziałała niesamowicie, nie często mogłem ją w życiu usłyszeć. Wypowiedziana w takich okolicznościach miała podwójny urok. Poczułem się dumny z siebie.
-Tato! Przecież to jest genialny sposób na identyfikacje! Wystarczy na jakimś spotkaniu podstawić paczkę krwi z tym czymś i wylać ją w pomieszczeniu.
-Młody… Nawet tak nie mów. Za trzy dni w Gdańsku zbiera się większość autorytetów medycznych kraju, w tym śmietanka tego towarzystwa to nasi.
To się dzieje zdecydowanie za szybko. Komu może zależeć na tym, aby ujawnić nasze istnienie? Tata skręcił na polną drogę, zwolnił znacznie.
-Już jesteśmy na miejscu?
-Tak, tutaj jesteśmy bezpieczni. Jednak zapłaciliśmy za to dużą cenę. Słyszysz podmuchy?
-Tak
W tle było słychać gwałtowne powiewy, tak jakbym był nad morzem.
-To nie sprawa wiatru, to nasi pobratymcy musieli wypić ludzką krew by w razie jatki móc nas chronić. Są wystarczająco szybcy i silni by obronić nas przed sporym atakiem.
Zajechaliśmy na podwórze dużego domu, wręcz pałacyku. Przywitało nas kilkunastu wysokich mężczyzn ubranych w obcisłe czarne ubrania. Każdy z nich był uzbrojony. Powoli wysiedliśmy z auta, twarz taty promieniała uśmiechem.
-Cześć Adam, kopę lat.
Słowa zostały wypowiedziane przez przystojnego mężczyznę typowej urody sprzed stu lat. Doskonała sylwetka, szerokie ramiona. Twarz lekko okrągła, kręcone włosy zaczesane do tyłu. Drobny i cienki wąsik na twarzy był oznaką braku orientacji we współczesnej modzie.
-Julku, miło Cię widzieć. Kto do nas zdążył zajechać?
Albo mnie gęś w twarz kopnęła z pół obrotu albo własne oczy okłamują. Ten facet ze śmiesznym wąsikiem to literacki rywal mojego taty!
-Wszyscy, nikomu nic się nie stało. Nie byłeś jedynym, który został zaatakowany. Wyobrazisz sobie, że Dzikiego chcieli załatwić w jego własnym domu? Nie wiem czy to były jaja, ale każdy z nich miał naszyjnik z czosnku i osinowy kołek w ręku.
Tata uśmiechnął się jeszcze radośniej niż wcześniej
-To chyba obeszło się bez rozlewu krwi.
Julek trochę spochmurniał.
–Wręcz przeciwnie… Jeden z nich skaleczył lub po prostu miał otwartą ranę. Myślę, że nawet mogli nie zauważyć, że zostali zabici. Gdy tylko podeszli na kilkadziesiąt metrów do domu Dziki wyskoczył jak… Dziki.
Czemu wszystkie ataki wyglądały tak jakby specjalnie miały się nie udać? Ten ktoś sprawdza czy nasze mechanizmy działają identycznie? Co się za tym kryje? Moje rozmyślania przerwało wyjście kota z samochodu.
-Cześć Nobel.
Cały komitet powitalny wypowiedział te słowa w jednym momencie. Zamurowało mnie kompletnie, co to w ogóle ma być. Tym poważnym mężczyznom nie wydało się to ani trochę śmieszne. Jeden z nich, najniższy, ale najbardziej krępy powoli i niepewnie zaczął iść w stronę kota. Następnie z miną zdradzającą ogromny strach kucnął i pogłaskał Nobla po głowie. Gdy ten otarł się o jego nogę cały komitet powitalny widocznie odetchnął z ulgą.
-Panowie, ja tego kabaretu dłużej nie zniosę. Jeśli mi nie powiecie, co to za kot i czemu kilkunastu dorosłych wampirów uzbrojonych po zęby boi się Nobla to dzwonię do domu bez klamek i szybko słoneczka nie zobaczycie!
Sam się zdziwiłem moją śmiałością, nie powinienem się odzywać w ten sposób do starszych. Odetchnąłem z ulgą na widok uśmiechniętych twarzy.
-Jarku, nawet nie skończyłeś liceum, jesteś bardzo młody. Dziwne by było gdybyś wiedział, kim jest… Nobel. On nie mieszkał u Was przypadkowo, ale z Twojego powodu.
-Miau.
Na ten dźwięk cała ekipa Julka wzdrygnęła się i skuliła w sobie. Nobel najwidoczniej dumny z siebie przeszedł między nogami kilku z nich i pomaszerował w stronę domu. Jego sterczący ogon sugerował, że dawno nie spędził tak dobrego dnia.
Cykl opowieści,
codziennie nowe części.
Mój mail: dawidwyrozebski@gmail.com
Numer gadu: 20749650
Odpowiadam na pytanie: Tak czytamy od prologu w górę ;)
Najnowsze części zamieszczane są u góry strony ;)
Zachęcam do obserwowania mojego bloga poprzez usługę OBSERWUJ, to pozwoli na otrzymywanie wiadomości o zmianach na blogu i podpisywanie się stałym nickiem pod postami :)
Pozdrawiam!
piątek, 19 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Żadnych uwag, sama śmietanka jak dla mnie;d
OdpowiedzUsuńNo i ładnie, coś się dzieje, bardzo ładnie utrzymujesz napięcie.
OdpowiedzUsuńSpodobało mi się. Piszesz dobrze, ciekawie i od pierwszego momentu chciałam więcej:) Ładna akcja, kilka zagadek, wmieszana historia, to coś, co lubię najbardziej:) Czasami tylko odnoszę wrażenie, że czegoś brakuje. Być może za mało opisu, ale tutaj to wszystko pasuje, taki styl. W zasadzie, to ja się nie znam;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na więcej:)
Muszę przyznać, że wątek z Noblem robi się ciekawy.
OdpowiedzUsuń